Czy to koniec?

Jestem w związku rok i 11 miesięcy. Z jednej strony dużo z drugiej mało. Początki były super, byłam bardzo zakochana a przede wszystkim czułam się kochana. Teraz jest inaczej. Nie wiem co się zmieniło, czy to my się zmieniliśmy czy po prostu coś wygasło. Niby nasze spotkania wyglądają tak samo. Niby mówimy sobie, że kochamy się najbardziej na świecie ale czuje, że jest inaczej. Nie czuje już motylków  w brzuchu jak na mnie patrzy, jak nie dotyka i całuje. Kiedyś pocałunki były pełne magii a teraz są takie hmm zwyczajne. A może tak właśnie ma być? A może to oznacza koniec?

Wczorajsza rozmowa z koleżanką uświadomiła mi, że są osoby które wiedzą, że dana osoba to osoba na całe życie, że nie chcą nikogo innego. Po prostu to czują. A jeśli a czegoś takiego nie czuje? To oznacza, że mam skreślić to wszystko? Nie chce tego. Kocham Go cokolwiek to znaczy. Wiem, że coraz mniej piszemy, że mniej się sobą interesujemy ale może to tylko taki okres, taki czas który za chwilę przeminie i znów będzie dobrze. Chciałabym tego. Fajnie jest się czuć szczęśliwym i kochanym. Wtedy wszystkie inne problemy przestają mieć znaczenie. Brakuje mi tego.

Z jednej strony chciałabym już z Nim zamieszkać razem. Z drugiej strony nie wiem czy tego chcę, czy dałabym radę a przede wszystkim czy on jest na to gotowy. Oczywiście mówi, że jest ale pewnie nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Nie chce być jego służącą, nie chce za niego wszystkiego robić i chyba to sprawia, że mam takie mieszane uczucia co do tego.

Reklamy

12 thoughts on “Czy to koniec?

  1. z czasem motylków pewnie jest coraz mniej, ale moim zdaniem to tylko sygnał, że należy popracować nad związkiem. niektórzy rozumieją to dopiero jak się z kimś rozstaną – jednak tęsknią, jednak czują, że to był błąd. a czasem wystarczy po prostu szczerze porozmawiać (może druga strona ma podobnie? może trzeba gdzieś razem wyjechać? może trzeba Wam powrotu do randek zamiast regularnych spotkań?). trzymam kciuki, będę zaglądać!

    Polubione przez 1 osoba

      1. bądź pewna, że Ty pozostajesz sobą do końca, nie zamykaj siebie w środku, nie blokuj się, wyjdź na spacer, spotkaj się z kimś innym, a jak tylko zauważy że jesteś czymś innym zajęta niż tylko Nim, to on sam zacznie wypatrywać, wyciągać rękę, szukać
        jest u Was wszystko tak nowe i świeże, że nie rezygnuj ze związku ale przede wszystkim z siebie, to co masz w sobie, jest Twoją Siłą

        Lubię to

      2. Dziękuję za radę ale czasami jestem zbyt słaba. Nie umiem tak jak on nie odpisywać na smsy. Jakby to powiedzieć, on uzależnił mnie od pisania z nim. Na początku pisaliśmy całe dnie bez przerwy a teraz rozmów jest coraz mniej i próbuje wyluzować zająć się czymś innym ale zawsze w myślach mam pytanie czemu on nie odpisuje i czemu nie jest tak jak dawniej.

        Lubię to

  2. kiedyś myślałam podobnie, pisanie ze sobą cały czas nie jest normalne, potrzebna jest przestrzeń, pomyśl… mając go cały czas w myślach nie ma Ciebie, nie masz miejsca na siebie, na myśl, na uczucie, na rozważenie, na medytacje, on wyszedł i wróci, nigdzie nie odejdzie skoro jest wciąż miłość……… pewnego dnia zapisałam się do chóru nie mówiąc mu o tym, wychodziłam regularnie jeden wieczór w tygodniu, on i tak wtedy był w pracy, ale … zaczął mi robić sceny zazdrości 🙂 nie było to miłe, ale zauważył mnie ponownie, potem już wiedział gdzie wychodzę, i uwierz mi, on zawsze wracał a ja ładowałam bateryjki swoją pasją 🙂

    Lubię to

    1. Masz rację. Tylko, że my nie mieszkamy razem, widujemy się góra trzy razy w tygodniu więc zostaje nam najczęściej pisanie. I ja nie mówię, że chce z nim pisać cały dzień ale żeby chociaż znalazł dla mnie pół godzinki dziennie żebyśmy wtedy pisali tak normalnie a nie że ja czekam aż on mi odpisze a on odpisuje co pół godziny. To mnie denerwuje.

      Lubię to

      1. cha, jak kupiliśmy sobie razem komórki, dzwonił zawsze do mnie kiedy miał przerwę w pracy, któregoś dnia mi powiedział, że to go męczy, bo zamiast się zdrzemnąc musi gadać 😮 ale i tak zawsze dzwonił jak go coś gryzło, i to lubiłam, ale nie domagałam się, weekendy zawsze były nasze 🙂 Aguś, dobrze by było, że Każdego Dnia, wieczorem o tej samej porze przeznaczcie czas dla siebie, wtedy byś nie tęskniła cały dzień tylko wypełniła swoimi zadaniami, a wieczór już byłby Wasz, poproś o to 🙂

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s