Stare sprawy

Ostatnie dwa wpisy i Wasze komentarze lekko mnie dobiły. Większość z was nie postawiła się na moim miejscu a zaczęła oceniać. Uważacie, że nie umiem rozmawiać o uczuciach? Dobrze, to wasze zdanie. Nie będę z nikim się kłócić. Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Chciałam dostać trochę wsparcia a dostałam jedynie krytykę…

No cóż, po raz kolejny udowodniłam, że tylko samemu można rozwiązać niektóre problemy. Jasne, rozmowa z drugą osobą jest ważna i często pomaga ale widać powinnam napisać do osób, które mnie dobrze znają.

Jeśli kogoś to obchodzi to sytuacja się unormowała. D. zrozumiał, zaczął ze mną rozmawiać o wszystkim. Stara się mówić mi co czuje. Rozmawiamy o swoich wątpliwościach i obawach. Jest naprawdę dobrze i o to mi chodziło. Czuje, że jest blisko mnie, nie tylko fizycznie.

Teraz przejdźmy do głównego tematu tego wpisu. Dwa dni temu napisał do mnie T.

T poznałam jak byłam w 2 liceum, on wtedy był w 3 klasie liceum. W szkole były tylko spojrzenia. Zakochałam się w nim, pierwszy raz tak naprawdę. Zaczęliśmy pisać w kwietniu (ja pierwsza do niego napisałam), zakończyliśmy we wrześniu. Spotkaliśmy się 4 razy. Nie wiedziałam czemu przestał pisać, czemu mi nie odpowiadał na wiadomości. Długo cierpiałam i nie umiałam zapomnieć. Wydawało mi się, że to moja wina, w sumie wtedy byłam tego pewna. To przecież ja byłam za bardzo nieśmiała, nie umiałam się na niego otworzyć podczas spotkań. Ale pisało nam się wyjątkowo, potrafiliśmy pisać cały dzień i zawsze było nam mało.

Minęło 5 lat i on odezwał się. Napisał do mnie w moje urodziny, czyli miesiąc temu, chwilę popisaliśmy i znów cisza. Aż nadszedł wtorek. Napisał, na początku pisaliśmy o studiach, pracy, imprezach. Po jakimś czasie pisania zadałam mu pytanie dlaczego wtedy tak się stało. Myślałam, że nie odpowie albo napisze coś banalnego. Ale myliłam się. Wszystko wyjaśnił.

Napisał, że wydawało mu się, że nie mamy wspólnych tematów, że on mnie zanudza, a gdy ja pisałam do niego już jak zaczął mnie olewać to nie wiedział co napisać. Stwierdził, że po jakimś czasie zdał sobie sprawę, że źle zrobił, że powinien zapytać się mnie wprost o co chodzi, czemu jestem taka cicha i w ogóle ale stwierdził, że jest już za późno. Ja czekałam aż się odezwie ponownie niecały rok, tak bardzo byłam w nim zakochana, inni chłopcy w tym czasie dla mnie nie istnieli. Oboje żałujemy, że tak się stało i oboje zastanawiamy się co by było gdybyśmy wtedy mieli szansę się lepiej poznać.

Teraz to już bez znaczenia, on jest w 4-letnim związku a ja 2 i pół letnim. Oboje jesteśmy szczęśliwi ale z kimś innym. Cieszę się, że zapytałam go o to. Poczułam ulgę, przez te wszystkie lata jak sobie o nim przypomniałam, gdzieś w głowie miałam to że ja zawaliłam, że to moja wina. Teraz już tak o tym nie myślę. Wiecie co jest najśmieszniejsze? To, że po tylu latach potrafimy nadal pisać tak jak dawnej. Znajdujemy temat po temacie, jeden temat się nie skończył a już zaczynamy inny. Pisaliśmy przez kilka dobrych godzin i czułam się dobrze, oboje nie wiedzieliśmy kiedy zastała nas noc 😀

Nie chce żebyście pomyśleli, że coś jeszcze do niego czuje. To nie jest tak. Cieszy mnie fakt, że raz na jakiś czas mogę z nim popisać i tyle 🙂 Znaczył kiedyś dla mnie bardzo dużo, zależało mi na nim a teraz jest moim znajomym i to jest fajne 🙂

Dziękuję, za uwagę 🙂

Do następnego!

Reklamy

6 thoughts on “Stare sprawy

  1. Nie dołuj się, internet to takie miejsce, gdzie każdy krytykuje i nie chce zrozumieć co ktoś inny czuje.
    Co do miłości, to ciężki temat, najpierw jest, potem odchodzi, potem przychodzi inna, a my myślimy o tej pierwszej. Niestety (albo stety) tak jest, nie a co się nastawiać 🙂 głowa do góry,
    pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s