Słaba ja…

Jestem słaba, jestem tak cholernie słaba…

Znów łzy spływają po policzkach, znów ostre narzędzie w ręce, znów ten znajomy ból połączony z chwilową ulgą.

Nie mam już siły, odechciało mi się wszystkiego. Nie chce już żyć. Za dużo rzeczy się dzieje w tym samym momencie. Za dużo złych, za mało dobrych. Za dużo stresu za mało odpoczynku. Nic się nie układa.

Chcę wyjechać daleko, daleko od wszystkich i wszystkiego. Tak bardzo się boję, że nie dam rady, tak bardzo się boję że zawiodę wszystkich…

Reklamy

Co teraz będzie?

Witajcie Kochani ❤

Co u was słychać? Mam nadzieję, że wszystko dobrze. U mnie hmm, sama nie wiem. Na uczelnię chodzę już tylko w środy więc powinnam się cieszyć, że mam tyle czasu dla siebie. Ale za to mam świadomość, że muszę się uczyć, dużo uczyć no i do tego praca. Ostatnio odechciewa mi się wszystkiego. Chciałabym iść do łóżka, przykryć się kołdrą i zniknąć. Zniknąć tak na zawsze…

Continue reading „Co teraz będzie?”

Szczera rozmowa!?

Nie było jej. Obiecał. Znów nie dotrzymał obietnicy. Śmiał się gdy próbowałam porozmawiać, mówił jedynie „nie wiem”.

Nie mam już siły na to wszystko. Jestem bezsilna. Ten weekend miał coś poprawić a jeszcze bardziej zniszczył. Spowodował, że czuję pustkę. Czuje, że oddalamy się od siebie. Nie wiem co dalej będzie. Jutro ma przyjechać. Nie wiem czy będę umiała się chociaż do niego uśmiechnąć.

Continue reading „Szczera rozmowa!?”

Czy to koniec?

Jestem w związku rok i 11 miesięcy. Z jednej strony dużo z drugiej mało. Początki były super, byłam bardzo zakochana a przede wszystkim czułam się kochana. Teraz jest inaczej. Nie wiem co się zmieniło, czy to my się zmieniliśmy czy po prostu coś wygasło. Niby nasze spotkania wyglądają tak samo. Niby mówimy sobie, że kochamy się najbardziej na świecie ale czuje, że jest inaczej. Nie czuje już motylków  w brzuchu jak na mnie patrzy, jak nie dotyka i całuje. Kiedyś pocałunki były pełne magii a teraz są takie hmm zwyczajne. A może tak właśnie ma być? A może to oznacza koniec?

Wczorajsza rozmowa z koleżanką uświadomiła mi, że są osoby które wiedzą, że dana osoba to osoba na całe życie, że nie chcą nikogo innego. Po prostu to czują. A jeśli a czegoś takiego nie czuje? To oznacza, że mam skreślić to wszystko? Nie chce tego. Kocham Go cokolwiek to znaczy. Wiem, że coraz mniej piszemy, że mniej się sobą interesujemy ale może to tylko taki okres, taki czas który za chwilę przeminie i znów będzie dobrze. Chciałabym tego. Fajnie jest się czuć szczęśliwym i kochanym. Wtedy wszystkie inne problemy przestają mieć znaczenie. Brakuje mi tego.

Z jednej strony chciałabym już z Nim zamieszkać razem. Z drugiej strony nie wiem czy tego chcę, czy dałabym radę a przede wszystkim czy on jest na to gotowy. Oczywiście mówi, że jest ale pewnie nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Nie chce być jego służącą, nie chce za niego wszystkiego robić i chyba to sprawia, że mam takie mieszane uczucia co do tego.